Oglądaj na dużym ekranie

0
98

Wrócić po 35 latach do filmu, który zyskał przez ten czas status kultowego i pokusić się o próbę kontynuacji tej historii? Przecież to brzmi nierealnie. Ale cholera, udało się znakomicie.

Denis Villeneuve po raz kolejny udowadnia, że nie trzyma się ram, ale w każdym gatunku potrafi opowiedzieć coś bardzo interesującego. Nie chodzi przecież jedynie o uchwycenie podobnego klimatu, prostą kontynuację losów postaci z pierwowzoru. Chodzi o umiejętność stworzenia wciągającej historii, która będzie jednocześnie spójna z filmem z lat 80., a zarazem pójdzie o krok dalej. Jeśli patrzymy na „Blade Runner 2049” jako na sequel, to zasługuje on na brawa na stojąco.

Foto: imdb.com

A jeżeli patrzymy zupełnie na świeżo i nie widzieliśmy słynnego poprzednika (są tacy?), wtedy myślę, że wszystko jest kwestią gustu. To na pewno nie jest produkcja dla fanów kina akcji i efekciarstwa (choć wizualnie jest po prostu fenomenalnie). Blisko trzy godziny wysmakowanych obrazów i historii, która jedynie z pozoru jest prosta, to seans raczej dla tych, którzy stawiają na coś więcej niż sama rozrywka. Hans Zimmer, który zwykle komponował rzeczy porywające serce (ostatnio „na jedno kopyto”) teraz też dostosował się do atmosfery całości i zrobił muzykę bardzo stonowaną, chwilami drażniącą, ale towarzyszącą nam cały czas i potęgującą uczucie niepokoju. Naprawdę wszystko tu jest tak dopieszczone, przemyślane, tworzy tak wyborną całość, że jak dla mnie to jedna z najlepszych produkcji ostatnich lat. Wiadomo, że można zastanawiać się nad rozwinięciem (lub zwinięciem) niektórych wątków, ale może doczekamy się jakiejś wersji reżyserskiej jak w przypadku pierwowzoru?

Foto: imdb.com

Twórcy tym razem bez żadnych niedopowiedzeń uczynili głównego bohatera androidem (albo replikantem jak niektórzy wolą). Agent K (Ryan Gosling) jest oficerem policji, którego zadaniem jest tropienie ukrywających się starych modeli androidów. W trakcie jednej ze swoich misji natrafia na zakopaną przed laty skrzynkę, której zawartość może wstrząsnąć istniejącym światem. Chodzi bowiem o dowód na to, że istnieje możliwość zapłodnienia i urodzenia potomstwa przez replikantkę. Nie trzeba już będzie ślęczeć nad udoskonalaniem ich ciał i umysłów – skoro mogą się rodzić, to wkrótce inwestycje w drogą technikę nie będą konieczne. Liczba nowoczesnych niewolników będzie przyrastać dużo szybciej. Tym samym jednak kolejna granica została przesunięta – czym się różnią zatem od człowieka? Brakiem empatii i wyższych uczuć, której bardzo pilnujemy? Podobnie jak „Blade Runner” Scotta, tak i film Villeneuve, zmusza nas do pytań o istotę człowieczeństwa. Czy można stworzyć w laboratoryjnych warunkach istotę, która będzie do nas podobna? Co składa się na unikalność duszy ludzkiej – wspomnienia, pamięć, uczenie się, umiejętność odczuwania, świadomość siebie, podejmowanie decyzji? Choć fizjonomia bohatera niewiele mówi nam o stanie jego wewnętrznych przeżyć, czujemy że przecież nie jest on robotem, dla którego to coś zupełnie obcego. Rozwiązać zagadkę agent K może jedynie dzięki odnalezieniu Ricka Deckarda (Harrison Ford), czyli bohatera filmu sprzed lat. Dla obu dotychczasowe zajęcie, w którymś momencie staje się ciężarem.

Foto: imdb.com

„Blade Runner 2049” to obraz przyszłości bardzo odhumanizowany i gorzki, ale patrząc choćby na cyberprzyjaciółkę, nie wiem czy nie ma w tym bardzo trafnego proroctwa.
Co się zmieniło po 35 latach? Jeszcze większe reklamy, większe wieżowce, ale miejsca na naturę, na wolność tu nie ma. Ludzie otoczeni są elektroniką, część żyje lepiej i wygodniej, są jednak bardzo samotni. Postęp buduje się dzięki wyzyskowi, a fakt iż niewolnicy coraz bardziej przypominają ludzi, choć traktowani są zupełnie jak nic nieznaczące maszyny, czyni tę wizję jeszcze bardziej smutną.

Foto: imdb.com

To film, do którego będę chciał wracać. Jeżeli jeszcze go nie wiedzieliście – nie przegapcie go na dużym ekranie!

Tekst: Robert Frączek, www.notatnikkulturalny.pl
Foto: źródło www.imdb.com

Zapisz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here