Lubicie Pippi Pończoszankę? Marzyliście o zabawie w Bullerbyn albo mieliście ochotę pozłościć się z Lottą? A może chcielibyście pobiegać po lasach razem z Ronją, córką zbójnika? W takim razie koniecznie musicie poznać Tonję z Glimmerdalen, rudowłosą, roześmianą, dziką i wspaniałą bohaterkę książki Marii Parr.

Maria Parr przebojem wskoczyła w nasze rodzinne czytelnicze życie. Uwielbiamy jej „Gofrowe serceˮ, jedną z najwspanialszych opowieści o przyjaźni i wolności. Stoi na półce na honorowym miejscu i czytaliśmy ją już kilka razy. Potem przyszła kolej na „Tonję z Glimmerdalenˮ i – muszę przyznać – pierwsze spotkanie nie było udane. Chłopcy nie bardzo byli w stanie się skupić, a mnie „Tonjaˮ wydała się przekombinowana i trochę przegadana. Po jakimś czasie sięgnęłam po nią znowu i wsiąkłam. Nie mogłam się od niej oderwać. Zrozumiałam także pierwotne rozproszenie zbyt małego na tę lekturę Piotrusia, bo to niełatwa książka, która nie serwuje prostych rozwiązań, choć ukrywa problemy pod pozornie śliczną i idylliczną historią. Dzieci mogą odnaleźć w niej siebie, a dziewczynki – warto, żeby szczególnie one sięgnęły po tę opowieść, choć chłopcom też powinna się spodobać – odnajdą w niej silną i radzącą sobie z trudnościami bohaterkę. A przy tym tak niesamowicie sympatyczną, że naprawdę chciałoby się, żeby zamieszkała w sąsiedztwie.

Tonja to jedyne dziecko w Glimmerdalen. Mieszka w gospodarstwie razem z tatusiem, bo jej mama, oceanografka, dużo czasu spędza na morzu. Tonja musi poruszać się wśród dorosłych: czasami mądrych, czasami irytujących, czasami złośliwych. Dorosłych, którzy zachowują się dziwnie, popełniają błędy, nie potrafią przyznać się do pomyłek i uparcie trwają przy swoim, choć już dawno zapomnieli, dlaczego. Jak motto podążają za mną słowa z tej książki, te wszystkie głupstwa „to nigdy nie jest wina dzieciˮ. Tak łatwo jako dorośli o tym zapominamy.

Chciałabym, żeby dziewczynki miały choć trochę takiej siły jak Tonja: łobuziara, postrach i sympatia całej okolicy, pierwsza osoba, której udało się wjechać sankami na prom. Tonja zjeżdżająca z najwyższych szczytów, wypróbowująca nowe sanki, impulsywna, serdeczna, rozbrykana, dobra, zaprzyjaźniona (prawie) z całym światem, która nie boi się walczyć o to, w co wierzy. Niesamowita jest wolność, jaką obdarza ją rodzina. Jak mawia jej tato: Wypuszczam ją rano i mam nadzieję, że wróci wieczorem. To wolność, której my rodzice doświadczyliśmy (chyba) jako dzieci i której odmawiamy swoim dzieciom w imię ich bezpieczeństwa. I której często nasze dzieci nie pragną (czy na pewno?) zanurzone w wirtualny świat i przyzwyczajone do czasami restrykcyjnie przestrzeganego planu dnia. Tonja to dziecko przyrody: czuje całą sobą, śmieje się całą sobą i cierpi całą sobą. Ryzykuje, testuje, wystawia się na niebezpieczeństwo – po prostu jest dzieckiem. Ma zresztą z kogo brać przykład. Anegdoty o jej ciotkach wciąż powtarza cała okolica, a jej mama co chwila wyjeżdża, nie przejmując się tym, co sądzą o tym inni. No i są jeszcze Gunnavald i Heidi.

Nie chcę tutaj streszczać tej książki. To zbyt bogata i wielowarstwowa lektura, by sprowadzać ją do kilku zdań. Nie była to także lektura bardzo łatwa, mimo ogromnej sympatii, jaką poczułam do bohaterki. Ta książka budzi emocje i nie pozwala o sobie zapomnieć. Może właśnie dlatego, że porusza problemy bardzo współczesne, że pokazuje, jak dziecko mierzy się z problemami dorosłych. Jest mnóstwo fajnych książek dla dzieci, ale wcale nie tak łatwo do nich dotrzeć – Tonja to jedna z najlepszych tego typu lektur. Podsuńcie ją znajomym dziewczynkom, szczególnie tym, które próbują żyć inaczej i wyrwać się z narzuconego wzorca. W Tonji znajdą dobrą towarzyszkę. I pamiętajcie: to nigdy nie jest wina dzieci.

Maria Parr, Tonja z Grimmerdalen, tł. Aneta W. Haldorsen, il. Heleen Brulot,
Dwie Siostry 2015

Tekst: Magdalena Koziarek, www.synkowe-czytanie.blog.onet.pl
Foto: Ewa Milun-Walczak, www.miluna.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here