Mariusz Czubaj po 10 latach i po 6 tomach, zostawia swojego bohatera i kończy serię Polski psychopata. Ja ze zdumieniem odkrywam jak mało po nią sięgałem (nadrobię) i ciekaw jestem na ile autor pozostanie przy swojej decyzji. Wszak Krajewski też zarzekał się, że do Mocka nie wróci.Trochę tak bywa – jak człowiek oswoi się z bohaterem – zarówno autor, jak i czytelnik, to potem trudno mu się rozstać. Przecież trudniej buduje się tę więź od nowa. A profiler Rudolf Heinz miał swoje wady, ale właśnie dzięki temu był ciekawy.

W tomie, która ma zamknąć serię, praktycznie jest już na równi pochyłej – poza firmą, sam, mało szczęśliwy i raczej wegetujący niż korzystający z życia. Co mogłoby sprawić, że powróci w nim chęć do zajęcia się jakąś sprawą?

Najpierw prośba mało formalna od policjantki, która chce się poradzić, potem kuszenie przed nowego komendanta, z nadania nowej władzy… Nie… Ale gdy zginie ktoś z jego dawnych znajomych, a w nim zrodzi się podejrzenie…

Samotny wilk znowu wróci na polowanie. Tyle, że jakoś chyba i wiek robi swoje – to raczej on stanie się zwierzyną, a nie myśliwym. Psychopata, który rozgrywa własną grę, ktoś kto znał jego sławę z dawnych lat, postanowił obsadzić Heinza w roli pomocnika. Albo ją podejmie albo zginie.

Dobry, mroczny kryminał. Tylko tyle, a może aż tyle. Bo przecież to, że za jakiś czas pamięć o tym tytule zblednie, nie wyróżnia się on aż tak bardzo na tle setek innych, to wciągnął na maksa i sprawił, że zarwałem nockę na dokończenie historii.

Tekst: Robert Frączek, www.notatnikkulturalny.blogspot.com
Foto: Ewa Milun-Walczak, www.miluna.pl