Czym jest cisza? Skąd ją wziąć i czego się po niej spodziewać? Jak się nią nie znudzić? W jaki sposób korzystać z niej dla własnego rozwoju? Gdy o ciszy pisze Erling Kagge, mam wrażenie, że dobrze ją zna i dlatego mu wierzę. Od lat samotnie przemierza odludne przestrzenie, wybierając takie cele jak bieguny globu czy szczyty Himalajów. Kagge ciszy się nasłuchał i nadoświadczał. Dlatego namawia do niej tak przekonująco.

Cisza to niedoceniany luksus naszych czasów. Jednak nikt nie może nam jej dać. Jesteśmy zdani na siebie w celowym odsuwaniu od siebie różnych spraw, aby zrobić dla niej miejsce. Zalewająca nas fala informacji i wielość podejmowanych działań sprawiają, że doba drastycznie się skraca, a nasza psychika domaga się tlenu, dosłownie i w przenośni. Potrzeba nam spaceru, a nie szybkiego marszu z punktu a do punktu b, chwili nicnierobienia, zachwytu i wdzięczności, przestrzeni w głowie. Autor zachęca do poszukiwania ciszy i samodzielnego testowania, jak wiele może się w niej zmieścić. Cisza zawiera w sobie potencjał zdziwienia i możliwość samopoznania. Mamy szansę dostrzec w niej siebie i swoje życie na nowo, spojrzeć na nie z innej perspektywy. Cisza to kontekst dla tych, którzy nie boją się odkryć.

Cisza Erlinga Kagge to idea, odczucie, wyobrażenie. Jest osobistym przeżyciem, które nie musi wynikać z ciszy na zewnątrz nas. Zaabsorbowanie doświadczeniem zmysłowym czy emocjonalnym odcina nas od bodźców i wycisza, stwarzając “alternatywę dla zgiełku”. Jesteśmy zanurzeni w „tu i teraz”. Cisza nie jest rezygnacją, lecz szansą na głębszą formę przeżywania. Wymaga jednak, aby odsunąć od siebie to, co w sposób zbędny i nawykowo „zagraca” nasz czas.

Gdy oczyścimy umysł, eliminując zakłócające jego pracę „zagłuszacze”, zobaczymy, że różne elementy rzeczywistości wyglądają wtedy inaczej niż w nadmiarze zewnętrznej stymulacji. Zaczynamy rozróżniać niuanse odczuć i doznań, lepiej rozgraniczamy to, co faktycznie chcemy przyjąć od tego, co jawi nam się jako obce. W ten sposób komponujemy siebie z elementów, które dowolnie wybieramy, co buduje poczucie autorstwa i wrażenie, że „to moje życie”. Norweskie przysłowie, które cytuje Kagge, mówi: Liczy się nie to, co się z tobą dzieje, lecz jak to przyjmujesz. Autor przekonuje, że możemy stworzyć naszą własną ciszę, a w niej siebie samych. Jesteśmy odpowiedzialni za to, co mamy w głowach. To intencja i wola wygrodzenia dla siebie w czasie i przestrzeni skrawka niezakłóconej wolności od bycia efektywnym, sprawczym i zajętym. W kontekście relacji z ludźmi, bycie samemu ze sobą to niezbędny wątek regeneracji i odbudowywania zasobów energii. Odcięcie od świata stwarza przestrzeń dla pomysłów i rozwiązań. Wtedy, gdy pozornie nic nie robimy, nasz umysł pracuje w sferze nieświadomości, niespodziewanie podsyłając nam do świadomości odkrywcze dla nas idee.

Autor Ciszy sugeruje, że można zarazem być w świecie i w nim nie być, to znaczy żyć obok standardów i oczekiwań swoich i innych ludzi. Gdy jesteśmy pochłonięci chwilą, a wszystko, co najważniejsze koncentruje się w jednym punkcie doświadczenia, żyjemy pełnią życia. Wtedy całe spektrum dostępnych bodźców i wrażeń może zniknąć, jak zbędny szum. Jednak dla niektórych pozostanie przez kwadrans sam na sam z własnymi myślami wydaje się nie lada wyzwaniem. Taki „reset” może sprawiać trudności, zwłaszcza osobom o wysokim zapotrzebowaniu na bodźce wynikającym z temperamentu. Temperament kształtuje się jako wypadkowa właściwości układu nerwowego i środowiska, w którym żyjemy i obejmuje na przykład wysoką podatność na nudę, która sprawia, że nasze samopoczucie jest zależne od ilości i różnorodności zewnętrznej stymulacji. Temperament nie determinuje jednak ściśle naszej relacji z ciszą, zwłaszcza rozumianą tak szeroko, jak w tej książce. Możemy oprzeć się strachowi, że coś przejdzie nam koło nosa, jeśli nie będziemy stale na bieżąco, w pełnej gotowości i online.

Erling Kagge zaznał ciszy o wielu obliczach. Dzieli się z nami doświadczeniem, które go do niej doprowadziło. Każdy może mieć swoją własną ciszę i drogę do niej. A teraz cicho sza…

Tekst: Joanna Kantor-Martynuska, www.miarkazdrowia.pl
Foto: Ewa Milun-Walczak, www.miluna.pl

Kagge, Erling (2017). Cisza. Opowieść o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać. Tłum. Iwona Zimnicka. Wydawnictwo Muza.

1 KOMENTARZ

  1. Staram się parę razy w miesiącu mieć jeden dzień „nicnierobienia”. Nic wtedy nie załatwiam, mam wolne od pracy, z nikim się nie spotykam, nie piorę, nie sprzątam, po prostu odpoczywam :). W sumie nie do końca jest to cisza, bo i tak zwykle wtedy czytam, oglądam coś lub gram, ale wszystko w spokojnym tempie, zgodnie z nastrojem.
    I w stu procentach się zgadzam z tym, że to, jak żyjemy, zależy w dużej mierze od naszego podejścia. Mam znajomą, która ma swoje mieszkanie, dobrą emeryturę po mężu, wszystko, co trzeba do życia, a i tak jest całe życie nieszczęśliwa, bo mieszkanie złe, emerytura za mała, sąsiedzi okropni, dzieciom w życiu nie wyszło… zawsze zawsze zawsze źle i najgorzej. A ja nie mam co nawet marzyć o swoim mieszkaniu kiedykolwiek, a żeby mieć tyle pieniędzy, co ona, muszę ciężko pracować, a jakoś dobrze mi się żyje, bo cieszę się tym, co mam 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here