Czasem tak bywa, że wyszukiwarka tanich lotów potrafi spłatać figla i miłośnikom krajów skandynawskich podsunąć propozycję lotu na… Korfu. Zatłoczone plaże, słodkie drinki, leżaczki za kilka euro i sałatka grecka pod turystów? Nie, to nie dla nas. Ale co zrobić, kiedy cena kusi, a za oknem marcowy śnieg? Klik. Trudno, lecimy.

Kwietniowa Grecja przywitała nas wszystkim co najlepsze. Cudowną, kojącą temperaturą 22-25 stopni, pustymi plażami, leniwie przygotowującymi się do sezonu miasteczkami oraz ogromem zieleni na lądzie i głębokim turkusem wody sięgającym horyzontu. Zamiast plażowych leżaków wybraliśmy skuter i przez tydzień objechaliśmy północną oraz środkową część wyspy. Zwiedziliśmy na naszym Piaggio Liberty dziesiątki plaż oraz górzystą część Korfu, przejeżdżając przez urokliwe wioski oraz niekończące się gaje oliwne.

Ze wschodniej części wyspy mogliśmy podziwiać wybrzeża Albanii, na północy – przepiękne zachody słońca, na tle klifowych wybrzeży a na zachodzie rajskie zatoki o piaszczystych plażach. Najbardziej urokliwe dla nas miejscowości? Kalami i Agios Stefanos. Najpiękniejsza plaża? Porto Timoni. Najlepszy czas na pobyt? Wiosna oraz jesień. Najlepszy kompan wieczornych kolacji? Kumkwat – niskoprocentowy, regionalny słodki alkohol oraz oliwki, oliwki, oliwki i jeszcze więcej oliwek 🙂

Tekst i foto: Aneta Popławska

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here