Droga każdego sportowca do osiągnięcia mistrzowskiego poziomu wiąże się z wytrwałością i niezwykłą pasją. Tak samo rozpoczęła się droga Nike, doprowadzając do światowej potęgi marki. Jednak niewielu kojarzy człowieka, który stoi za innowacyjnym podejściem do obuwia. Założę się, że słysząc nazwisko Philip Knight, nie mówi ono zbyt wiele. Co innego Nike. Od razu pojawia się w głowie obraz charakterystycznego loga, sportowcy wypowiadający hasło ‚just do it’ czy para sportowych butów. Historia opowiedziana przez współzałożyciela firmy przedstawia spełnienie Szalonego Planu Knight’a, losy sportowca, który chce osiągnąć mistrzostwo w swojej dziedzinie. W przypadku Knight’a było to tworzenie butów, pozwalających zawodnikom na osiąganie szczytu możliwości.

„Prowadź mnie od nierealnego do realnego” – tak w jednym zdaniu można streścić historię firmy od pomysłu do dziś. Phil jedyne co miał, zaczynając, to wiara w bieganie. Pasja, którą rozbudził w młodym sportowcu jego trener i przyszły wspólnik, przerodziła się z czasem w biznes przynoszący miliardowe zyski. Zaczynając od zerowego budżetu i pierwszej pary butów sprzedanej mamie, Blue Ribbon w ciągu zaledwie kilku lat przekształciła się z dystrybutora w wytwórcę. Jest to historia podobna do sporej liczby współczesnych startup’ów. Kluczową zdaje się być niezgoda na podążanie utartymi schematami. Utarło się powiedzenie ‘reklama dźwignią handlu’, ale w przypadku Knight’a nie miało ono zastosowania. Mimo, że obecnie Nike znana jest ze współpracy ze sportowcami, reklam ukazujących dążenie atletów do mistrzostwa, początkowo młody biznesman nie przykładał do niej zbytniej uwagi, twierdząc, że ‘produkt mówi sam za siebie’. I w tym duchu komunikacja z nabywcami pozostała do dziś. Jest to raczej przekazywanie wizji i misji firmy niż reklamowanie konkretnych modeli.

Losy Nike to gotowy pomysł na film (do którego prawa wykupił już Netflix), pełen niepewności i zwrotów akcji. Napisana lekkim i przystępnym językiem książka sprawia, że zaczynamy utożsamiać się z Knight’em. Chociaż jesteśmy świadomi finału opowieści, za każdym razem kiedy firma wpadała w tarapaty, martwimy się czy uda jej się nie splajtować. A takich sytuacji na przestrzeni lat zdarzało się sporo. Zaczynając od pierwszego spotkania w japońskiej firmie Onisuka Tiger, poprzez problemy finansowe, aż do sprawy sądowej z rządem Stanów Zjednoczonych. Czytając wspomnienia współzałożyciela, nie można oprzeć się wrażeniu, że jest to człowiek z ogromnym szczęściem, przede wszystkim do ludzi, którymi się otaczał. To ojciec, który sfinansował podróż dookoła świata, trener, który stał się wspólnikiem i sfinansował pierwszą dostawę butów, żona, wspierająca zawsze – nawet kiedy praca zdawała się być całym życiem Knight’a.

Pasja do butów przewija się przez większość stron książki, odgrywając ważną rolę nawet w wydarzeniach sprzed ponad 50 lat. Pierwsze wspomnienie związane z przyszłym wspólnikiem to właśnie para butów Adidas, którą młody sportowiec dostał od trenera. Każdy opis podróży zwraca uwagę na to, co noszą na stopach tubylcy. Każdy wyprodukowany model to chęć udoskonalenia sprzętu tak niezbędnego wielu sportowcom. „Czy wiecie, że w każdym kraju istnieją liczne zwyczaje i przesądy związane z butami?” W pewnym momencie Knight zaczął rozmyślać, że „młodzi ludzie mogliby zacząć chodzić w naszych butach do szkoły. A starsi do biura. I do sklepu. I w ogólne na co dzień.” Brzmi znajomo?

Moim zdaniem wspomnienia twórcy Nike to książka warta przeczytania. Nie można jednak podchodzić do niej jak do poradnika biznesowego, a bardziej jak do niesamowitej historii początków marki, która stała się potęgą dzięki upartości i zaangażowaniu. Widać wyraźnie, z jakiej perspektywy pisana jest opowieść, starając się niejako wybielić niektóre posunięcia autora. Z drugiej strony, gdyby był innym człowiekiem, Nike nie byłaby dziś taka jaką ją znamy. Niemniej, każdy, kto chociaż raz miał na sobie buty z charakterystycznym swoosh, powinien poznać historię marki pełnej pasji do sportu.

Tekst: Anna Elsner
Foto: Ewa Milun-Walczak, www.miluna.pl

SZTUKA ZWYCIĘSTWA
Wspomnienia twórcy NIKE
Dom Wydawniczy Rebis 2018

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBabcia Jadzia
Następny artykułBociek