Theo Cray, czyli ekscentryczny naukowiec, który w „Naturaliście” udowodnił, że jeden człowiek potrafi osiągnąć dużo więcej niż policja kilku stanów, łącząc wiele niewyjaśnionych spraw i łapiąc seryjnego mordercę, powraca!

Jak się okazuje agencje rządowe nie zbagatelizowały jego umiejętności, natomiast on wciąż ma wątpliwości, by zaangażować się w pracę na ich zlecenie całym sercem. W końcu, walka z dość wyimaginowanym zagrożeniem ze strony terrorystów, pociąga za sobą liczne ofiary po drugiej stronie. Co z tego, że nie w USA. To często ludzie niewinni, których ona nie potrafi jakoś zbagatelizować. Po kolejnej kłótni z przełożonym, postanawia dać sobie chwilę na odpoczynek. powiedzmy że jednak dość specyficznie wykorzystuje ten urlop. Postanawia bowiem spróbować odnaleźć porywacza  mordercę małego chłopca, który zginął przed kilkunastu laty. Ojciec, który przyszedł do niego z prośbą nie ma nadziei na odnalezienie synka, ale chce przynajmniej ukarać sprawcę. Cray pod wpływem impulsu postanawia zająć się sprawą i przepuścić wszystkie zebrane dane przez swoje oprogramowanie, które pomaga mu tworzyć wzorce i wyszukiwać anomalie wśród milionów danych.

Po raz drugi dostajemy świetny thriller kryminalny, w którym bohater działa trochę na granicy prawa, policja go lekceważy lub nawet podejrzewa o mącenie w śledztwie, a on w swoim naukowym podejściu po prostu chce zbadać każdy ślad i hipotezę, nawet jeżeli do tego musi nagiąć trochę przepisy. Andrew Mayne dość często przytacza jakieś wcześniejsze sprawy, które mają potwierdzać różne teorie jakie przychodzą do głowy upartemu „doktorkowi”, można by rzec że przy okazji możemy trochę podszkolić się w różnych dziedzinach nauki. Biologia, genetyka, chemia, wymieszane i przepuszczone przez analityczny umysł i komputer przynieść mogą zaskakujące efekty.
Zaginięcie chłopca to dopiero początek lawiny jaką znowu uruchomi bohater. I to w kilku stanach.

Za geniuszem czasem ciężko nadążyć, ale i tak ten kryminał się po prostu połyka. Może i wtórnie w porównaniu do „Naturalisty” i może mniej oryginalny pomysł na sprawcę, to dochodzenie i polowanie na sprawcę są świetną zabawą dla czytelnika. Warto zarwać nockę!

Tekst: Robert Frączek, www.notatnikkulturalny.blogspot.com
Foto: Ewa Milun-Walczak, www.miluna.pl