Kierunek kariery sportowej ma zapisany w genach i imieniu. Tyson Fury (nazwany na cześć Mike Tyson’a) od przyjścia na świat dokonywał niespodziewanego. Urodzony przedwcześnie, ważąc jedynie 450 gramów, zdołał zaledwie 27 lat później pokonać, dzierżącego przez niemal dekadę tytuły wszystkich największych federacji bokserskich, Władimira Kliczko.

Chociaż mogłoby się wydawać to największym osiągnięciem w karierze, 3 lata później stoczył zwycięską walkę z najgroźniejszym przeciwnikiem na jakiego mógł trafić – samym sobą. Zmagając się z depresją i uzależnieniami, po raz kolejny udowodnił, że jest w stanie podnieść się, nie tylko z bokserskiego ringu, ale również z ciężkiej sytuacji życiowej.

Fury to barwna postać światowego boksu, zawsze mówiący co myśli, nie stroniący od prowokacji i kontrowersji. Śledząc karierę i poczynania sportowe mistrza, można było spodziewać się równie barwniej i niekompromisowej historii zawartej w autobiografii. Jednak pomiędzy zabawnymi anegdotami oraz rodzinnymi perypetiami, dużą część opowieści zajmuje walka z chorobą, która w opinii publicznej nadal jest tematem tabu. Bokser ukazuje się czytelnikom „bez maski”, ujawniając szczegóły początków kariery, korupcję sędziów, ustawiane walki czy swój nieudany wyścig po udział w Igrzyskach Olimpijskich. Następnie obnaża przed fanami kulisy swoich uzależnień i walki z depresją. Jak sam wspomina, chciałby tą książką zwiększyć świadomość społeczeństwa na temat zdrowia psychicznego. Sam przez długi czas zmagał się z symptomami, które predysponowały go do choroby. Mając wzloty i upadki, dobre i złe dni, cierpiał na tym nie tylko on sam ale również bliscy. Teraz będąc świadomym targającym nim emocji chce dawać nadzieję wszystkim, będącym w podobnym do niego położeniu.

Można pomyśleć, że sportowiec zdobywając tytuł mistrza świata jest spełnionym człowiekiem. Jednak z drugiej strony osiągając najwyższe wyróżnienie, mistrz musi umieć poradzić sobie z presją powtarzania wyniku i znaleźć kolejny cel, do którego może dążyć. Nie każdy jest w stanie poradzić sobie z oczekiwaniami, jakie na niego spadają. Tak było w przypadku Tysona, który będąc idealnie przygotowany do walki pod względem fizycznym i mentalnym, nie był przygotowany na to co nadejdzie po wygranej. Nagle ze świetnie zapowiadającego się boksera, zwyciężającego niepokonanego od lat mistrza wagi ciężkiej, staje się wrakiem człowieka, tyjąc do 180kg i nie będąc w stanie wstać z łóżka. W ostateczności prawie odbierając sobie życie, od czego zaczyna swoją opowieść. Człowiek, który wydaje się mieć wszystko: rodzinę, karierę, pieniądze, tytuł mistrza świata, jednak nie odczuwa przyjemności z żadnej z tych rzeczy. Tyson zdradza nam swoje chwile zwątpienia, niechęć do boksu ale również swój sposób na pokonanie złych myśli i odnalezienie motywacji do działania. Jak sam mówi, „nawet z największego mroku istnieje wyjście”.

„Bez maski” to książka napisana w lekki sposób jednak traktująca o ciężkim temacie. Powszechnie uważa się, że depresja i niechęć do sportu nie przystaje zawodnikom na światowym poziomie. Chociaż przygotowanie mentalne sportowców odgrywa coraz większą rolę w treningu, nadal wielu nie jest w stanie znieść ciążącej na nich presji. W swojej autobiografii Tyson pokazuje, że nawet po najcięższym nokaucie można stanąć na nogi i walczyć dalej.

Tekst: Anna Elsner
Foto: Anna Szatanowska annaszatanowska.blogspot.com/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here