„Nic nie jest oczywiste, gdy piłkarska fikcja miesza się z polską rzeczywistością… Czy wiesz, jak to jest, gdy próbujesz prowadzić proste, szczęśliwe życie, a cały świat stara ci się to za wszelką cenę uniemożliwić? Roman Dzwonecki, zawodnik występującego w Superlidze Centrum, zmaga się z tym problemem od wielu lat. Bo w piłkarskiej szatni, w której co drugi zawodnik jest zamieszany w korupcję, trener nie ma żadnej kontroli nad piłkarzami, a hazard, alkohol i seks bez zobowiązań są na porządku dziennym, ciężko pozostać normalnym. Jak zareagujesz, kiedy twoje życie nagle zmieni kierunek o sto osiemdziesiąt stopni? Zamierzasz się poddać czy będziesz walczyć do samego końca? A może zrobisz z siebie szmatę?”

Taka oto notka widnieje z tyłu książki napisanej przez Tomasza Łapińskiego, polskiego pisarza i piłkarza grającego na pozycji obrońcy. Swoją karierę rozpoczynał w sezonie 1986/1987 występując w zespole Pogoni Łapy. Następnie przeniósł się do Widzewa Łódź grając tam całe dwanaście lat. W łódzkiej drużynie święcił swoje największe sukcesy. Walnie przyczynił się do zdobycia dwóch tytułów mistrzowskich (1996 i 1997) i Superpucharu Polski. Był członkiem reprezentacji młodzieżowej, która sięgnęła po wicemistrzostwo olimpijskie w Barcelonie w 1992 roku. Regularnie grał w reprezentacji Polski, w której wraz z Jackiem Zielińskim tworzył bardzo zgrany duet obrońców. Od wiosny 2000 roku stał się zawodnikiem Legii Warszawa, w której nie potrafił odnaleźć formy z czasów gry w Widzewie. Kolejne lata to okres gry w Piotrcovii Piotrków Trybunalski. Przed sezonem 2004/2005 przeniósł się do Mazowsza Grójec. Karierę zakończył w 2005 roku.
Potem zajął się fotografiką, w szczególności jej odmianą zwaną fotografią uliczną (studiował w Warszawskiej Szkole Fotografii). Obecnie odpowiada za kontakty z kibicami w Widzewie Łódź.

W swojej książce przedstawił wydarzenia, które w dużej mierze przyczyniły się do zakończenia jego kariery zawodniczej. Łapiński zdecydował się na opisanie owej historii podając zmyślone imiona, nazwiska oraz nazwy klubów. Po przeczytaniu tej książki nie dziwi mnie podjęcie takowej decyzji. Podając prawdziwe dane osób uczestniczących w przedstawionych wydarzeniach, można by było uznać to za wielki akt oskarżenia skierowany w owe osoby. Ucierpiałaby ich reputacja, a ludzie wyczekiwaliby odpowiedzi na nurtujące ich pytania, na potwierdzenie czy przeczytane w książce zdarzenia z nimi związane są prawdą.

Historia rozpoczyna się w momencie, gdy do końca sezonu zostały zaledwie trzy kolejki, a drużyna głównego bohatera ma szansę zdobyć mistrzostwo polski. Zostało jeszcze trochę czasu do rozpoczęcia meczu, wszystko przebiega dosyć spokojnie. Nagle kapitan podsłuchał rozmowę swoich własnych zawodników, gdy próbowali oni sprzedać mecz. Koniec końców, przyłapani na gorącym uczynku, nie zdecydowali się na zrealizowanie swojego planu i mecz skończył się ich zwycięstwem 2:0. Na tle wydarzeń, jakie mają miejsce w książce, próba sprzedania owego meczu wydaje się niewinnym wybrykiem małych dzieci. Historia zbliżając się ku końcowi coraz bardziej zadziwia, do czego może się posunąć zdeterminowany człowiek, jaki może być bezlitosny dla drugiej osoby. Z dalszym biegiem akcji możemy się przekonać, że nawet osoba z zasadami, która stroni od fałszerstw, sprzedawania meczów i tym podobnych, nawet siłą zostaje wplątana w ohydne gierki sportu, który tak bardzo kochają miliony. Są oni w stanie podjąć radykalne kroki, postępując w sposób jakiego nigdy by się po sobie nie spodziewali.

Mimo, iż tematyka tytułu jest dosyć poważna, to nieraz na waszych ustach zagości uśmiech. Można powiedzieć, że los nie oszczędza głównego bohatera. Krzyżuje mu on bowiem zrealizowanie chociażby najmniejszego planu. Jak można by było się tego spodziewać, Dzwoneckiemu nie jest przy tym do śmiechu, lecz dla osoby postronnej cała sytuacja ma w sobie komiczny wydźwięk.

Na tle skorumpowania w polskiej piłce, alkoholizmu, uzależnień od seksu i niewierności małżeńskiej możemy również dowiedzieć się paru interesujących rzeczy o głównym bohaterze. Mianowicie poznać jego dzieciństwo („piłką i modlitwą płynące”), poznać jego pierwsze kroki w superligowej drużynie jako jeden z najbardziej obiecujących młodych piłkarzy, a także przekonać się, że ma on również swoją dziecinną stronę. Oczywiście nie zabrakło nostalgicznych wywodów na temat życia ze swoją wybranką, a także opisania relacji, jaka łączy go z synem.

Ciekawym zabiegiem, jakim posłużył się autor książki, jest według mnie porównywanie niektórych sytuacji do założeń działalności trenera, tego czym się zajmuje i o czym musi pamiętać osoba na tym stanowisku prowadząc drużynę. Dzięki temu nie jest to żmudna opowieść o zdarzeniach, jakie się przytrafiły danej osobie, jest czymś ciekawszym. Nakłania czytelnika do dalszej lektury, pobudza jego zainteresowanie.

„Szmata” jest dosyć kontrowersyjnym tytułem. Ukazuje wiele osób w złym świetle, ale nie przedstawia głównego bohatera jako niewiniątka, nie stawia go na piedestale. Autor wytyka zarówno swoje błędy jak i osób będących w jego otoczeniu (nie ukrywa tych, które popełnił, i mierzy się z ich konsekwencjami). Przedstawiona historia skłania do refleksji jakie działanie jest etyczne, czy możemy mówić otwarcie o moralności swoich czynów. Osoby wchodzące na profesjonalną ścieżkę piłkarską po przeczytanie tego tytułu muszą sobie również zadać pytanie: „Czy dam sobie radę, kiedy mnie również dosięgną takie problemy?”.

Tekst: Rafał Stańczyk
Foto: Ewa Milun-Walczak, www.miluna.pl

 

1 KOMENTARZ

  1. Trafia na moją listę. Może nie jest to lekka książka na lato, ale zawsze muszę sobie przypominać, do czego zdolni są ludzie, bo nieraz łapię się na naiwności, stety bądź niestety…

Comments are closed.