Szkoła się skończyła, warto więc poszukać wakacyjnych lektur dla dzieci, które sprawdzą się na plaży, w górach i nad jeziorem. Latem koniecznie trzeba podsuwać dzieciom książki – najlepiej, żeby w ogóle nie kojarzyły się z lekturami – bo przecież świetnie się czyta na hamaku w upalny dzień albo na tarasie, gdy deszcz bębni o dach. To doskonały czas, by zachęcić do czytania, a wydana przez Egmont seria „Pięć Królestwˮ Brandona Mulla każdego przekona, że książki wcale nie są nudne.

Akcja serii zaczyna się w Arizonie, w Halloween (UWAGA: trzeba czytać od pierwszego tomu i po kolei). Dwunastoletni Cole wybiera się z przyjaciółmi do nawiedzonego domu. W końcu wiadomo, że Halloween to przebieranki, zabawa i cukierki. Wszystkie strachy i duchy są nieprawdziwe… Tak zwykle bywa, ale nie tym razem. W piwnicach nawiedzonego domu czyhało na dzieci niebezpieczeństwo i przygoda, która przerosła wszystkie oczekiwania chłopca. Porywacze nie byli zwykłymi złoczyńcami – okazali się handlarzami niewolników działającymi na Obrzeżach, tajemniczej krainie pomiędzy jawą i snem, w której magia ciągle działa, za to prawa fizyki – niekoniecznie. Dzieci znalazły się w innej galaktyce i innym wymiarze, a oddzielony od kolegów Cole będzie musiał pokonać wiele niebezpieczeństw, by uwolnić przyjaciół, zrozumieć, co dzieje się w Pięciu Królestwach, a może i pomóc je uratować.

Podróż chłopca zaczyna się na Rozdrożach. Handlarze sprzedają kłopotliwego niewolnika do Skraju na peryferiach Sambrii. Tutaj zaczyna się droga chłopca ku wolności i prawdzie, która nie wiadomo, gdzie go zaprowadzi. Na razie po polsku wyszły cztery tomy „Pięciu Królestwˮ – piąty tom miał premierę wiosną tego roku, ale wydawnictwo Egmont nie ma go jeszcze w zapowiedziach. Na pewno ukaże się także po polsku.

Może po kolei. Zacznijcie od „Łupieżców niebiosˮ – to początek podróży. Cole’a trafia do podniebnych piratów, razem z którymi napada na latające zamki. Dobrze sobie radzi, ale ponieważ pozory czasami mylą, dość szybko musi stamtąd uciekać. Kłopoty naprawdę lubią tego chłopaka, ale potrafi też zdobywać przyjaciół. W kolejnym tomie pt. „Błędny rycerz” czytelnik trafia do Elloweer, gdzie magia Pięciu Królestw działa inaczej, a magiczne przedmioty mogą okazać się bezużyteczne. To kraina błędnych rycerzy i ożywionych legend. Stamtąd wir przygód zaniesie Cole’a do kolejnej krainy. W tomie „Strażnicy kryształówˮ chłopiec zwiedza Zeropolis, stechnicyzowane i naszpikowane elektroniką miasto, chyba najbardziej zbliżone do naszej rzeczywistości. W czwartym tomie („Tkacze śmierciˮ) akcja przenosi się do Necronum, krainy, w której trudno stwierdzić, kto żyje, a kto przeniósł się już na drugą stronę.

„Pięć Królestwˮ to właściwie klasyczna powieść drogi rozpisana na kilka tomów. Dużo się tutaj dzieje, a Brandon Mull bardzo stara się tworzyć barwne i zróżnicowane światy, sięgając do mitów, legend i baśni i zgrabnie nimi żonglując. Cole nie tylko podróżuje przez kolejne krainy wchodzące w skład Pięciu Królestw, ale także dorasta, coraz lepiej rozumiejąc swoje pragnienia. Musi odpowiedzieć sobie na pytania o odpowiedzialność i obowiązek, zrozumieć, na czym polega konsekwencja i podejmować czasami niełatwe decyzje.

Dorosły czytelnik może być znużony pewną powtarzalnością zachowań w kolejnych tomach (ucieczka, zagrożenie, walka, wyzwolenie, wrogowie coraz bliżej, ale wiadomo, że wszystko się uda). Jest to szczególnie widoczne przy lekturze kolejnych tomów jeden po drugim. Młodemu czytelnikowi nic jednak nie przeszkadza. Z wypiekami na twarzy przenosi się do świata kreowanego przez władających magią formistów i niszczonych przez Spustoszę. Cole jest bohaterem, z którym łatwo się utożsamić – nękany wątpliwościami, czasami nie wiedzący, co robić, rozdarty między nowych i starych przyjaciół, dziecinny i popełniający błędy, a jednocześnie szlachetny i honorowy. „Pięć Królestwˮ to świetna lektura na wakacje, lekka i przyjemna. Na pewno nikomu nie skojarzy się ze szkołą. Tomy są grube, więc polecam dla osób trochę wprawionych w czytaniu. W moim przekonaniu, przy tej lekturze nie można się nudzić. A po skończeniu dziecko pewnie zacznie szukać następnych fascynujących książek, bo przecież wiadomo, że czytanie to jedyne uzależnienie, z którego nie warto się leczyć.

Brandon Mull, Pięć królestw (tomy 1-4), tł. Rafał Lisowski, Egmont 2014-2017

Tekst: Magdalena Koziarek, www.synkoweczytanie.wordpress.com
Foto: Ewa Milun-Walczak, www.miluna.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here