Zeszyciki Prowincjonalne według Beaty Sosnowskiej

0
231

Inspiracją do stworzenia „Zeszycików prowincjonalnych” były moje zeszłoroczne podróże na wieś. Pomysł, aby zająć się tematem tzw. Polski „B” pojawił się u mnie w momencie przeprowadzki do Warszawy, co miało miejsce 7 lat temu. Jako początkująca warszawianka przyłapałam się na myśleniu o sobie, jako o kimś gorszym tylko dlatego, że nie jestem z Warszawy. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego tak jest, co leży u tego podstaw? Byłam więc osobą z nie-stolicy, która zaczęła żyć w stolicy i czegoś od niej chce, ale czuje przed nią swoisty lęk i kompleksy. Właśnie wtedy zaczęłam zastanawiać się czym jest prowincja, prowincjonalizm (w moim poczuciu głębszy aspekt tego geograficznego rozgraniczenia).

Jak można to opowiedzieć i czyimi oczyma zobaczyć? Im dłużej mieszkałam w stolicy, czerpiąc wszystkie jej atrakcje, różnorodność i wielkomiejskość , tym wyraźniej zauważałam, że Warszawa mocno jest odcięta od tego, co się dzieje w reszcie Polski. Chcąc zaś się zasymilować z nowym miejscem łatwo jest zapomnieć o tym, skąd się jest i gdzie się wyrastało. Tak też przez moment było w moim przypadku. Dopiero choroba i pobyt w szpitalu w Brzezinach pod Łodzią wytrącił mnie z tego dziwnego, warszawskiego letargu.

Beata Sosnowska, Zeszyciki Prowincjonalne

Pierwsze historie z macewami, parkiem i lodami w kebabie, które można znaleźć w Zeszycikach, właśnie są stamtąd, opowiedziane zostały przez moja ówczesną partnerkę, która opiekowała się mną w trakcie mojego leczenia. Sam album powstawał przez rok czasu i jest zbiorem opowiadań osób mieszkających wcześniej w dużych aglomeracjach miejskich, które przeniosły się na wieś lub do małych miasteczek.

Myślę, że jest to ważny aspekt albumu. Nie są to historie samych „rdzennych” mieszkańców wiosek i miasteczek, ale ludzi, którzy z różnych względów zamieszkali na prowincji, mieszkają tam od kilku lat i opowiadają ją, taką, jaką ją widzą swoimi oczyma.  Album jest więc stykiem moich i moich znajomych doświadczeń związanych ze zmianą miejsca zamieszkania, a przez to ze zmianą perspektywy na to kim jestem i kim się staję, gdy mieszkam tu, a nie gdzie indziej. Ktoś mógłby powiedzieć, ze spojrzenie jest tendencyjne, bo jest picie, kościół i całe życie społeczne toczące się wokół niego, plotkarstwo, zdrady. Ale jest też bieda, brak perspektyw, stereotypy dotyczące wsi.

Beata Sosnowska, Zeszyciki Prowincjonalne

Możliwe, że czytając zeszyciki przyłapiemy się na protekcjonalności, rozbawi nas swojski, „ludowy” humor, ale tak na prawdę te i inne historie z Zeszycików zdarzają się też w wielkich miastach. Degrengolada, beznadzieja i bieda czai się też w  aglomeracjach miejskich, jest obecne w tak billboardowo i neonowo opakowanej Warszawie. Wystarczy przejść na drugi brzeg Wisły, na Pragę. Ale nie tylko, można zajrzeć na podwórka w Centrum, a znajdzie się te same tematy, o których piszę i rysuję w albumie.  Miasto rozprasza to, co małe miejscowości soczewkowują. Mając dostęp do wszelkich dóbr i atrakcji, jaką oferuje Warszawa nawet w relacji do innych, dużych miast, prowincja nie tylko geograficzna, ale też ekonomiczna i jeszcze bardziej znika nam z pola widzenia. Z tego powodu ta zapomniana część społeczeństwa przyjeżdża do Stolicy z czerwonymi racami w dłoni, radykalnie manifestując  swoją przynależność do idei, jaką jest Polska. I im bardziej będzie się czuć zmarginalizowana tym więcej będzie płonąc rac i tym mocniejsze będą przejawy jej potrzeby bycia obecną, zauważoną i mającą głos.

Jako, że ze swoim albumem, a co za tym idzie z tematem prowincji i prowincjonalizmu, chciałabym dotrzeć do jak największej liczby osób, zrodził się pomysł organizowania w różnych miejscach i miejscowościach spotkań i wystaw dotyczących tego tematu. Chciałabym zadać pytanie sobie i uczestnikom spotkań o to, gdzie tkwią  granice między centrycznym spojrzeniem na społeczne problemy a prowincjonalnym oraz, jak groźny może być dla naszego umysłu jego „stan prowincjonalny”.

Zeszyciki powstały z opowieści innych osób, dlatego powinny być dalej opowieścią przekazywaną już bezpośrednio przez jego potencjalnych czytelników. Z tego powodu planuję, niezależnie od wystaw, przeprowadzić warsztaty zinowe związane z tym tematem, na które już teraz serdecznie zapraszam! Zapraszam również na wystawę „Zeszyciki prowincjonalne według Beaty Sosnowskiej”, będziecie mogli na niej bliżej przyjrzeć się wybranym planszom z albumu, jak również samemu albumowi. Zapraszam też do wspólnej rozmowy i podzielnia się swoimi refleksjami.

Beata Sosnowska

Od Galerii: 

Wystawa Beaty Sosnowskiej „Zeszyciki prowincjonalne” ma szczególny charakter zarówno dla nas jako kuratorek jak i dla samej artystki. Projekt Galeria Gorgeous, który współtworzymy jako artystki z Dorotą Łacek Gorczycą, łączący w sobie zamiłowanie do sztuki (nie tylko w swoim wydaniu), chęci kształtowania alternatywnych ognisk kulturalnych na mapie Warszawy, a także spojrzenia artystów, którzy znają trudy związane z faktem, iż nie zawsze to co jest wyrobem procesu kreatywnego znajduje swoich odbiorców, nie wspominając już o zachwycie. Wychodząc z inicjatywy swego rodzaju edukacji społecznej w sztuce, zrodził się pomysł na przestrzeń wystawienniczo-pracownianą otoczoną przez największą bohemę artystyczną stolicy, która obecnie mieści się na Pradze Południe i skupia w swoich szeregach ponad 40 pracowni. Wystawa Beaty Sosnowskiej jest dla nas wyjątkowa, ponieważ pierwszy raz dotykamy ilustracji, a zwłaszcza tej o treściach zaangażowanych.

„Zeszyciki” integrują w sobie świetną kreską, ukształtowaną przez doświadczenie, poszukiwanie własnych środków wyrazu, niepodyktowanych przez akademickie kręgi z celną obserwacją i wnioskami w postaci tekstów. Podczas rozmów z artystką zetknęłyśmy się nie tylko z jej ujmującym spojrzeniem na rzeczywistość, w którym każdy człowiek wart jest uwagi i stanowi dowód żywej inspiracji, ale również jej silnym charakterem, który pozwala jej w zaparte realizować wyprawę, z jaką wiąże się temat prowincji. Dla Beaty wystawa jest debiutem „Zeszycików” w pełnej formie wydawniczej, jak i w postaci pojedynczych plansz stanowiących reprinty wybranych ilustracji. Warto poświęcić chwilę refleksji i uwagi nad każdą z nich, a być może kawałek „pamiętnika”, jakim są zapisy własnych i zasłyszanych historii, odkryje przezd nami świat dotychczas niezgłębiony…

Zapraszamy do Galerii Gorgeous przy Lubelskiej 30/32, na trzecim piętrze, w pracowni nr. 3, gdzie do 4 września można oglądać prace Beaty Sosnowskiej.
Facebook: Projekt Galeria

Zuzanna Grochowska & Dorota Łacek Gorczyca

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBest dream ever
Następny artykułJak rodził się bunt

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here