To już moje drugie podejście do solarigrafii. Doświadczenia z zimowej sesji, ulepszenia w nastawianiu puszkowych aparatów na niewiele się zdały. Z pogodą nie wygrasz, „aparaty” nastawione na całe lato zostały częściowo zalane, światłoczuły papier bardziej zdeformowany niż w poprzedniej, chłodnej sesji. Początkowo całość chciałam wyrzucić do kosza, ale z szacunku dla Czasu, który zapisałam postanowiłam pozostawić te zdjęcia przy życiu. Zalane miejsca przestałam traktować tylko jako zniszczone. Do trzech razy sztuka. Kolejne podejście do fotograficznej wędrówki słońca przede mną…

Solarigrafia to technika negatywowa opierająca się na wykorzystaniu camery obscury.
We własnej roboty aparacie otworkowym zamknęłam czarno-biały papier fotograficzny, zawierający sole srebra. To one pod wpływem półrocznej ekspozycji ciemnieją, dając obraz negatywowy. W efekcie możemy cieszyć się zapisem codziennej, mozolnej drogi słońca od wschodu, przez zenit, aż do zachodu. Choć zjawisko zdaje się wyjątkowe, w istocie nie jest niczym nowym – ciemnienie soli srebra pod wpływem światła było znane na długo przed wynalezieniem fotografii w 1839 roku.

Foto: Kurpiowskie słońce i Ewa Milun-Walczak, www.miluna.pl