Nie spodziewałem się, że ta książka będzie tak wciągająca. „Kadziu” trafił w moje ręce przy okazji spotkania w „Przeglądzie Sportowym”, ale wcale nie miał pierwszego miejsca w kolejce do przeczytania. Przypadkowo otwarty rozdział o Raulu Lozano zrobił jednak swoje – ta opowieść wciąga, jest ciekawie napisana, warto poznać całość.

„Kadziu” to dwadzieścia siedem rozdziałów opisujących różne sfery życia siatkarza Łukasza Kadziewicza. W pisarskiej przygodzie wspierał go Łukasz Olkowicz. Mamy okazję poznać historię pozbawioną biograficznego lukru. Autor podchodzi w niej często bardzo krytycznie wobec samego siebie, dokonanych wyborów, zachowań. Opisuje nie tylko boiskową, sportową sferę życia, równie często nawiązuje do „wyczynów” dokonanych w czasie wolnym od treningów i rozgrywek (jestem pod wrażeniem tego, ile wyleciało przez okna akademika i hoteli). Jest tu czas na balowanie, imprezy, łamanie przyjętych reguł. To co jednak jest mocniejsze i ważniejsze, to bezpośrednie relacje z innymi zawodnikami, trenerami, bliskimi.

Podoba mi się kultura z jaką przedstawione są postacie opisywane przez autorów. Nie ma obrzucania błotem, nieuzasadnionego obarczania winą innych za porażki, błędy. Kadziewicz to barwna postać, z którą pewnie może utożsamiać się wielu młodych gniewnych, mających talent, ale tracących czasem kontrolę nad sytuacją. Sporo tu wody sodowej, która uderzyła do głowy, są jednak też wyciągnięte wnioski.

Można poznać pozaekranowy świat życia sportowca, jego wyborów, decyzji, przerw wywołanych kontuzjami. Świat oparty na środkach przeciwbólowych, przełamywaniu słabości, ambicji prowadzącej do sukcesów, ale także porażek. Tu szczególnie wraca dotkliwy wątek przegranych w kluczowych spotkaniach: o Mistrzostwo Świata, o mistrzostwo ligi, ale i o zwycięstwo w „Tańcu z Gwiazdami”.

Tytułowemu bohaterowi mamy, mimo to, czego gratulować, sportowo zazdrościć. Powołania do kadry, możliwość gry z najlepszymi, zdobyte srebra. Ilu zdolnych sportowców nigdy nie stanęło na podium, ilu z bólem zakończyło karierę na czwartym miejscu, nie załapało się do składu na igrzyska. Gratuluję wicemistrzu, twoja książka była pierwszą o tematyce sportowej jaką przeczytałem w tym roku.

Tekst: Mariusz Walczak
Foto: Ewa Milun-Walczak, www.miluna.pl